Frank szwajcarski obecnie  jest najtańszy od grudnia 2014 roku, czyli okresu sprzed czarnego czwartku, który zmienił życie wielu polaków, często w dość drastyczny sposób. 15 stycznia 2015 roku, frank wystrzelił w górę, przyprawiając o ból głowy setki tysięcy osób zadłużonych w tej walucie. Szwajcarski Bank Narodowy podjął wówczas decyzję o uwolnieniu kursu waluty wobec euro. Doprowadziło to do paniki na rynku i skokowego umocnienia się franka. Niestety oznaczało to dużo wyższe raty kredytów i przepłacanie wartości zakupionych nieruchomości. 

Szwajcarski Bank Narodowy porzucił politykę utrzymania kursu franka na niskim poziomie wobec euro i ograniczył minimalny kurs wymiany waluty. Tym samym pogrążył tysiące Polaków zadłużonych w tej walucie. Obecnie waluta, w której duża część społeczeństwa zaciągnęła swój kredyt hipoteczny na zakup wymarzonego mieszkania lub domu osiągnęła poziom około 3,50 złotego. Frank systematycznie tanieje od 10 kwietnia, kiedy kosztował 3,56 złotego. Tydzień zaczął od 3,52 złotego, następnie przebił symboliczny poziom 3,50 złotego, by zanotować najniższy poziom 3,47 złotego.

Gdzie tkwi przyczyna takiej sytuacji??

Wielu analityków słusznie zaważa, że osłabienie franka ma dość dziwne podstawy. W głównej mierze  przez ostatnią falę sankcji nałożonych przez USA na rosyjskich oligarchów, które to zmuszają ich do wytransferowania kapitału ze Szwajcarii. Upłynnianie udziałów w szwajcarskich spółkach, silna presja międzynarodowych grup bankowych w obawie przed restrykcjami Białego Domu, czy zwykłe wyciąganie depozytów na ratowanie przecenianych aktywów w Rosji. W grę wchodzą setki milionów CHF, które przechodzą przez zwykle spokojny rynek.

Istotnym dla sprawy jest fakt, że powstała  obywatelska inicjatywa wprowadzenia Vollgeld, gdzie chodzi o zabronienie bankom komercyjnym kreacji pieniądza i to właśnie ona i zbliżające się wielkimi krokami referendum w tej sprawie ma się odbyć 10 czerwca. Zwycięstwo tej inicjatywy może poważnie zagrozić gospodarce ograniczając podaż kredytu oraz podniesie kosztów usług finansowych.

światełko w tunelu dla frankowiczów i banków

Wysoki kurs franka, nie tylko spędza sen z powiem samym kredytobiorcą, ale również  politykom i Bankom, które udzielały kredytów często nie informując wprost kredytobiorców o ciążącym ryzyku przy historycznie niskim kursie około 2,00 złotych. Problem frankowiczów stał się tematem licznych debat oraz porzuconych projektów ustaw, które raczej miały za zadanie pozyskać elektorat, niż faktycznie rozwiązać problem. Bankom obecna sytuacja również ciąży, gdyż wartość rynkowa kredytowanej nieruchomości jest dużo niższa, niż wartość zobowiązania wobec banku. Dochodzenie wierzytelności, mimo wpisów do ksiąg wieczystych jest trudne, czasochłonne i wiąże się z dużym dramatem ludzkim. Kredytobiorcy nie pozostają zaś dłużni Bankom, wnosząc przeciwko nim pozwy, nie tylko zbiorowe.  Utrzymująca się od dłuższego czasu sytuacja  zaczyna powoli męczyć obie strony, dlatego też pojawia się światełko w tunelu.
Gdyby kurs franka nadal spadał do poziomu 3 złotych, to klienci banków sami prosiliby banki o wcześniejszą spłatę kredytów, a banki chętnie dokładałyby do tego jeszcze swoje zachęty. Tak naprawdę tylko wysokie notowania franka blokują porozumienie, bo obie strony są już zmęczone i skłonne do pewnych ustępstw.  Straty obu stron też byłyby mniejsze i łatwiejsze do przełknięcia.

co na to Europa???

Pytanie tylko czy przecena franka jest w ogóle możliwa w obecnej sytuacji Europy, w której mamy Brexit, włoskie banki są na krawędzi niewypłacalności, Grecja ledwo zipie mimo redukcji długów, we Francji i Niemczech do stołu mogą dostać się nieprzewidywalni politycy, Turcja jest coraz bardziej nieobliczalna, Rosja coraz bardziej agresywna.
Silna i wiarygodna waluta to marzenie Szwajcarów. Szwajcaria jest krajem specyficznym - małym, bogatym, żyjącym z eksportu swoich towarów, głównie luksusowych. Zbyt wysoki kurs rodzimej waluty względem euro i dolarów oznacza, że szwajcarskie zegarki, czekoladki i kurorty narciarskie są po prostu coraz droższe.  Gospodarka Szwajcarii tego nie zniesie. Okazało się, że szwajcarski bank centralny woli droższego franka, niż prowadzenie bez końca akcji skupowania euro, żeby osłabić własną walutę. Szwajcarzy mają coraz większe kłopoty z powodu drogiego franka. I nie bardzo mają ochotę patrzeć jak jest coraz droższy. Świadczą o tym interwencje walutowe banku centralnego Szwajcarii w czasie zamieszania po ogłoszeniu Brexitu. 

Bacznie będziemy przyglądać się kursowi franka szwajcarskiego, m in. gdyż sytuacja na rynku walut jest dynamiczna, rozwojowa i wielowątkowa.